ORME- Orbitally Rearanged Monoatomic Elements- supersubstancja, piąty stan skupienia. Świadomość.
Orme jest w istocie substancją żywotną, która łączy świadomość z przestrzenią międzywymiarową. Jest super-nadprzewodnikiem. To w istocie PRANA, CHI, NADŚWIADOMOŚĆ. Boska Siła lub Kreatywna Wibracja lub energia. Eliksir życia… ORME jest wszędzie, oplata wszechświat. Powoduje, że energia płynie we wszechświecie. Że wszechświat żyje i przetwarza dane.
ORME aktywuje szyszynkę- ze względu na swoje właściwości daje jej impet do wyrzutu większej ilości Melatoniny, Serotoniny i DMT. (Zatem- jak logika sama wskazuje- jest dla tych, którzy ze swoją szyszynką pracują).
Jest NADPRZEWODNIKIEM- do tej pory mało wiemy o nadprzewodnikach, ale z tego, co wiemy, możemy śmiało wyciągnąć wnioski, że wymiary dla niego nie istnieją. Być może od ORME alchemicznego zależą podróże w kosmosie i przeskoki czasoprzestrzenne.
To boska substancja, której użycie zasila przyrodzone nam boskie cechy, które zostały wytłumione i zablokowane przez matrix. Nasze DNA, z którym pracuje ORME (przywraca je do nienaruszonego stanu pourodzeniowego!) może zostać całkowicie uwolnione i aktywowane. Jednak potrzebna jest w tym celu mądra praca z ORME, bez szaleństw i oczekiwań przekroczenia granicy wymiarów, jeśli jesteś nieprzygotowany i nieświadomy. Bolid formuły1 może dać Ci wspaniałe doświadczenie, jeśli jesteś wybitnym kierowcą. Jeśli wsiądziesz do niego bez przygotowania, zabijesz się na pierwszym zakręcie. I tak właśnie jest z ORME.
ORME jest wszędzie, w naturze, roślinach, wodzie, pyle wulkanicznym, glebie głęboko kopanej, w ciele ludzkim. Najwięcej orme jest w nasieniu męskim. Ale także: w mózgu człowieka, byka, krowy, cielęcia, świni. W winogronach, marchwi, pycnogenolu z kory sosny, w miłorzębie japońskim, soku z aloesu, w gymnema sylvestre (gurmar), jagodach noni, chrząstce rekina, niebiesko-zielonych algach, lecytynie, bakopie drobnolistnej, opuncji figowej, borówkach, specyficznych, archaicznych glebach z bardzo dawnym rodowodem, chińskich grzybkach (shiitake, maitake, hericum, reishi, kordyceps, ganoderma lucidum), migdałach, pestkach moreli, oleju lnianym. Najwięcej ORME znajduje się w męskim nasieniu. Dziecko ma olbrzymi poziom własnego orme. Z wiekiem ten poziom spada, żeby dojść do 1/4 poziomu urodzeniowego.
ORME jest materiałem o zerowej rezystancji (wielkość charakteryzująca relację między napięciem a natężeniem prądu elektrycznego w obwodach prądu stałego), jest osiągany w niektórych materiałach w niskiej temperaturze.
Nadprzewodnictwo to zjawisko kwantowe, niemożliwe do wyjaśnienia na gruncie fizyki klasycznej. Poza zerową rezystancją inną ważną cechą nadprzewodników jest wypychanie ze swej objętości pola magnetycznego (efekt Meissnera). Z definicji nadprzewodnika wynika, że nie jest możliwe zaistnienie w nim jakiegokolwiek potencjału elektrycznego, lub pola magnetycznego. Przez nadprzewodnik przepływa światło o jednej długości fali, jednorodne, takie jak w laserze- płynie ono w nim bez przerwy, nieskończenie, zaś przepływając przezeń, wytwarza Pole Meissnera, eliminuje z próbki wszelkie zewnętrzne pola magnetyczne i które występuje wyłącznie w związku z nadprzewodnikami.
https://commons.wikimedia.org/w/index.php?title=File%3AYBCO_video.webm
Istnieją mocne dowody na to, że nadprzewodnictwo jest już obecne w układach biologicznych w temperaturach biologicznych.
ORME współpracuje z nadprzewodnikami w żywych organizmach, w naszym mózgu- specyficznie w przysadce mózgowej- a najbardziej- w szyszynce. Szyszynka jest szefem naszego układu hormonalnego i naszej wysokiej percepcji. Pomyśl sam- co się może stać, jeśli zasilisz ją substancją życiową, wysokim nadprzewodnikiem, wszechobecnym w materii ożywionej…?
Normalny atom posiada wokół siebie ekranujący potencjał- dodatnie ekranowanie wytwarzane przez jądro. Większość, z wyjątkiem najbardziej zewnętrznych, elektronów krążących wokół jądra znajduje się wewnątrz tego ekranującego potencjału. Jądro przechodzi w stan wysoko-chroniony, lub wysoko-spinowy, gdy dodatni potencjał ekranujący obejmuje swoim zasięgiem wszystkie elektrony i podporządkowuje je kontroli jądra. W normalnych warunkach elektrony krążą wokół jądra w parach- elektron o spinie przednim i elektron o spinie wstecznym. Dostawszy się pod wpływ wysoko-spinowego jądra, wszystkie elektrony o spinie przednim zostają skorelowane z elektronami o spinie wstecznym. Kiedy dochodzi do doskonałego skorelowania, elektrony zamieniają się w białe światło i jest niemożliwe, aby pojedyncze atomy substancji znajdującej się w stanie wysoko-spinowym łączyły się ze sobą. Więc nie mogą one przyjąć formy metalu i przyjmują postać niewyczuwalnego białego proszku, który jest lżejszy od wody- o 20-30 razy! (złoto normalne jest 20-30 razy cięższe od wody). Ma-Nna, Chleb pokładny, Chleb boskiej obecności, Złota łza z oka Horusa, To, co wypływa z ust stwórcy i Nasienie ojca z niebios. Właśnie gdy weźmiemy biały proszek i zmieszamy go z wodą, uzyskamy białą, żelowatą substancję, która wygląda jak nasienie, lub gęsta ślina. I tak powinno wyglądać prawdziwe ORME. Nie inaczej. Ormusy z soli nie mają tego, co jest esencją tej substancji- platynowców!
Prawdziwie niezwykłą własnością tego proszku jest to, że przy pomocy różnych procesów można zmieniać jego ciężar, redukując go nawet do zera. Jego optymalna waga wynosi 56 procent wagi metalu, z którego powstał. Gdzie więc podziewa się pozostałe 44 procent? Staje się nicością, czyli czystym światłem, i przechodzi do innego wymiaru, poza nasz fizyczny świat. Zgadza się to dokładnie z aleksandryjskim tekstem, który mówi, że Rajski Kamień umieszczony na szalkach wagi przeważa równą mu ilość złota, a kiedy przyjmuje postać pyłu, nawet najlżejsze pióro zdolne jest przeważyć go na szali.
Gdybyśmy chcieli stworzyć nadprzewodnik, który ciągnąłby się od Bielska-Białej do Wejherowa, i ładowali go tu energią przez 2/3 dni, nie musielibyśmy go jednocześnie rozładowywać w drugim miejscu, można byłoby go ładować w dalszym ciągu. A kiedy tym z Wejherowa potrzebna byłaby energia, dostroiliby częstotliwość rezonansową swojego przewodu, przyłożyli napięcie i wyssali całą energię z nadprzewodnika. Energia zostałaby “bezpłatnie”, bez strat, przetransportowana z Bielska do Wejherowa na fali kwantowej nadprzewodnika, przeniesiona pod postacią światła a nie elektryczności.
Jak zmierzyć tę energię, skoro nie ma ona napięcia? W jaki sposób zbudować urządzenie, które potrafiłoby zmierzyć to światło? Nie da się tego zrobić, a to z tego względu, że wszystkie przyrządy pomiarowe, jakie wymyślił człowiek, opierają się na zasadzie pomiaru różnic, zaś w nad-przewodniku nie ma żadnego napięcia, to znaczy różnicy potencjałów. Przepływ w nadprzewodniku zostaje zainicjowany przyłożeniem pola magnetycznego. Reaguje on na nie przepływem światła w swoim wnętrzu i powstaniem większego pola Meissnera wokół niego.
Następnie można odłożyć magnes i pójść sobie, i wrócić za sto lat. I okaże się, że płynie w nim nadal to samo światło, które płynęło w nim, kiedy odjęliśmy magnes. Przepływ nie ulega spowolnieniu. Nadprzewodnik nie eliminuje 99,9999 procenta, ale dokładnie 100 procent wszystkich zewnętrznych pól magnetycznych. Nie istnieje jakikolwiek opór, ruch odbywa się na zasadzie perpetuum mobile, może trwać całą wieczność.”
Jednym z wielkich badaczy grawitacji, poczynając od lat sześćdziesiątych, jest rosyjski fizyk Sacharow. Stwierdził w latach sześćdziesiątych, że szukając istoty ciążenia nigdy nie odnajdziemy jej w postaci pola magnetycznego. Ciążenie jest rezultatem wzajemnych oddziaływań między protonami, neutronami, elektronami i energią próżni, która znajduje się wszędzie, w całym wszechświecie, i jest ponadczasowa. Ta energia to eter. Gdybyśmy wypompowali z wszechświata całe ciepło i całą materię, dokładnie wszystko, pozostałaby w nim jeszcze ta energia, którą nazywamy energią próżni. Kiedy protony, neutrony i elektrony wchodzą w reakcję z tą energią, wytwarzają ciążenie. Jeśli nie ma materii, nie ma również ciążenia. Interesująca teoria.
Hal Puthoff z Teksasu, rozpoczął eksperymenty ze zdalnym widzeniem. To właśnie on opisał matematycznie teorię grawitacji Sacharowa. Opublikował ją w Physical Review z 1 marca 1989 roku. Artykuł nosił tytuł: “Gravity as a zero-point-fluctuation force”. Z matematycznego modelu (to on wykonuje osobiście wszystkie obliczenia matematyczne) wynika, że kiedy materia reaguje w dwóch wymiarach, w przeciwieństwie do reakcji zachodzących w przestrzeni trójwymiarowej, (zaś z definicji nadprzewodnik to parzysty kwantowy oscylator rezonujący w dwóch wymiarach, a nie w trzech), kiedy reaguje w dwóch wymiarach, to powinna według wzorów matematycznych tracić cztery dziewiąte swojego ciężaru. Czy wiecie państwo, że to, co zostaje po odjęciu czterech dziewiątych, to dokładnie 56 procent?
Dave Hudson: „Jak udowodnić, że to nadprzewodnik? Bierze się stałe pole magnetyczne i wkłada do niego badany materiał. Jeśli nie jest on nadprzewodnikiem, to po przyłożeniu doń pola magnetycznego uzyskamy dodatnią indukcyjność. Jeśli jednak mamy do czynienia z nadprzewodnikiem, to po przyłożeniu pola magnetycznego stanie się ono ujemne. Dosłownie, nadprzewodnik zjada pole magnetyczne, żywi się nim i wchłania je w siebie. Innymi słowy, gdyby ktoś miał urządzenie, które byłoby zbudowane z nadprzewodnika, to przy przesuwaniu go wewnątrz linii pola magnetycznego spowodowałoby ono unicestwienie potencjału tego pola. Gdyby zabrać takie urządzenie do domu, w którym znajdują się elektryczne mechanizmy, zostałyby one wyłączone, nastąpiłoby zahamowanie i wyłączenie.